Folkowo klubowo

Zespół Niewte, mat. prasowe

Cieszą mnie wszelkie próby wskrzeszenia polskiej muzyki ludowej lub łączenia jej z elektroniką czy komputerami. Dlaczego? Bo ocalają to, co być może dla nas najważniejsze w naszej kulturze, a nienamacalne i nie do uchwycenia.

To coś, o czym już łatwo zapominamy i czym w dobie popkultury coraz trudniej nam się zachwycać. O tym, jak ważne są próby łączenia starego z nowoczesnym, sacrum z profanum, miejscowego z światowym przekonała nas już muzyka Fryderyka Chopina. Nie twierdzę, że wszystkie te próby są udane, ale jak coś wychodzi pod szyldem Antoniego Beksiaka i Maniuchy Bikont – znanych poszukiwaczy wiejskich tropów w muzyce – to od razu zwraca moją uwagę.

Płyta kolektywu Niewte „Osmętnica electronica” ukazała się co prawda już jakiś czas temu (w lutym 2021 r.), ale w drugim roku pandemii zupełnie mi umknęła. Najogólniej opisują tę muzykę sami twórcy, pisząc, że to podróż do rdzenia muzyki polskiej wsi – właśnie wsi – przy użyciu elektroniki. „Baskak”, Maniucha Bikont, Maciej Filipczuk i Marcin Lorenc muzyki  ludowej uczą się wprost od wiejskich mistrzów, którzy tak szybko przecież odchodzą w zapomnienie i coraz jest ich mniej. Fascynująca jest przy tym dla nich paralela między nurtem wiejskich potańcówek a rytmem klubowych nocy. I tę paralelę zespół udanie znajduje.

Mieszczą się w tej muzyce i całe kujawiaki czy mazurki („Ośmiokąs”, „Mazurek Grabowskiego”), jaki i przetworzone, tętniące transowością fragmenty, które z powodzeniem zmieściłyby się na playliście niejednego didżeja – jak „Dzwonnik” czy „Andziuniu”. Dzięki użyciu skal ludowych łączą one ściśle polski idiom, niespotykany w innych kulturach, z czymś zupełnie nowym i typowym dla takich składów. Dzięki temu rozwijany jest ten potencjał improwizacyjny polskiej muzyki ludowej, u której źródeł leży przecież niebywała ekspresja i rytm.

Czym jest „niewte”? To zawołanie z wiejskich zabaw. Można powiedzieć, że kolektyw pod tym szyldem uszlachetnia niejako polską prowincję i nadaje jej wyrafinowany sznyt. Dzięki użyciu elektroniki jeszcze bardziej nabiera ona charakteru tanecznego, transowego, klubowego – wyrywa się niejako z surowych rytmów kujawiaków i oberków ku światowej nowoczesności. To naprawdę radykalna polska kultura – bo taką etykietkę otrzymała ta płyta od wydawcy.

Oczywiście w zalewie innych albumów z muzyką folk łatwo przeoczyć taką perełkę, o czym świadczy choćby plebiscyt Gęśle 2020 – nominację za zeszły rok dostał właśnie skład Niewte za niniejszy album. Za swój projekt otrzymali oni również trzecią nagrodę 20 konkursu muzyki folkowej „Nowa Tradycja” – za odważną interpretację muzyki tradycyjnej. Działo się to przed blisko czterema laty. Ale potencjału Niewte przez ten czas nie stracili, a wręcz ich dzieło zyskało na czasie. Zanurzcie się w ten rytm – rytm wiejskiej nocy, którą dyryguje klubowy didżej. Warto!

Niewte, „Osmętnica electronica”, 2021

8/10

Wyd. Unizipped Fly Records

A posłuchać Niewte można poniżej: