Na kolana, Polsko

image Marcin Staniszewski (Beneficjenci Splendoru)

Z przyczyn obiektywnych nie oglądam telewizji od dawna, a w dodatku ostatnio oderwałam się od polityki z powodu eskalacji absurdu w powyborczej gorączce. Dopiero, jak zobaczyłam gdzieś ostatnio w telewizorze napis na żółtym pasku: „Trybunał o decyzji Trybunału”, to zdałam sobie sprawę, jak daleko i głęboko sięga już polityczna schizofrenia w Polsce, i że możemy w zasadzie zacząć leczyć tę narodową traumę.

Dlatego z wdzięcznością przyjmuję wszelkie przejawy sztuki komentującej polsko-polską bieżączkę. Ona nas zbawi. Na niej pojedziemy. Wręcz marzę o pojawieniu się Doroty Nieznalskiej bis, o jakimś nowym Totarcie lub Pomarańczowej Alternatywie na miarę naszej rzeczywistości, którzy obyczajowo rozpieprzyliby system od środka, a my byśmy go dzielnie polepili od nowa. Prosimy, dajcie nam więcej skandali erotycznych w teatrach i memów z pisowskimi politykami. We want more!

Na razie jednak musi nam wystarczyć dobra muzyka, tym bardziej, że już widać, że polskie zespoły podnoszą poprzeczkę w obliczu zagrożeń konstytucjonalnych: warszawski kwartet Ryby (z miłą mi Nelą Gzowską na basie i z moim małym objawieniem sezonu jesienno-zimowego – Grzegorzem Uzdańskim na wokalu) obśmiewają stereotyp prawdziwego Polaka-katolika tak:

 

a Marcin Staniszewski z Beneficjentów Splendoru i Pustek jedzie po prezydencie zwanym Klenczon (nie mającym jednak nic wspólnego z legendarnym polskim muzykiem). Marcin, mój dawny kolega redakcyjny, wszechstronny muzyk i uzdolniony autor tekstów, rozwija skrzydła w podziwu godnym tempie. Nagrywa płytę za płytą, a każda kolejna jest lepsza. W lutym 2016 ukaże się nowy album Beneficjentów, a już dziś można posłuchać zapowiadającego płytę mocnego kawałka o tym właśnie odjechanym prezydencie, o którym Marcin mówi tak:

„Prezydent Klenczon” to fikcyjna postać. Całkiem przypadkiem ostatnio wpadłem na pomysł historii człowieka, wielkiego fana Elvisa Presleya, który postanawia połączyć przyjemne z pożytecznym i wypolerować kolanami całą Polskę na wysoki połysk, ćwicząc przy okazji swoje taneczne skillsy.

Trzeba jednak słuchać tego utworu z wielką rozwagą, gdyż zawiera on diabelskie akordy – trytony, które były swego czasu zabronione przez Kościół. Dlatego osoby głęboko religijne proszone są o szczególną ostrożność przy odsłuchiwaniu „Prezydenta Klenczona” – przestrzega muzyk.

Zaiste – strzeżcie się diabelskich trytonów, fani sacro-polo. Ale i tak posłuchajcie, bo jest to bardzo w punkt muzycznie i trafia w sam środek naszego bagienka, rozbryzgując je tam, gdzie trzeba, czyli po pyskach niektórych polityków:

 

image

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s