Sentymentalne dziewczyny

Cate Le Bon, 'Mug Museum' - Exclusive Album Stream

Lubię je, bo bywają nieśmiałe, łatwo się wzruszają i czasem mają kłopoty z głośnym mówieniem. W dodatku nigdy nie wiadomo, czego się po nich spodziewać – delikatnego uśmiechu czy raczej załzawionych oczu. Są tak wiotkie i wrażliwe, że wydaje się, że byle podmuch wiatru – nie mówiąc o krytycznej recenzji – zmiecie je z powierzchni ziemi. Zamykają się muzyką w uczuciach, które równie trudno opisać słowami. A zarazem czuje się, że potrafią być bardziej otwarte niż najbardziej charyzmatyczny polityk i silniejsze niż jakakolwiek energicznie tupiąca obcasami prezes banku.

Lubię te dziewczyny z gitarami.Więcej widzące i bardziej utalentowane niż rówieśniczki, zawsze z boku. Spóźnione, milczące, odwracające głowę, nie szukające ani usprawiedliwienia, ani nagrody. Nikomu się nie podlizują, nie zabiegają o splendory, nie znają słów: „promocja”, „pieniądze”, „plan” i innych, które kojarzą się z osiąganiem twardych celów życiowych. Lubię je, bo muzykę tworzą pod wpływem bardzo złożonych emocji, do których często wstydzimy się przyznać. Czy rok to wystarczająco długo, żeby zapomnieć o facecie, który nie był ich wart?  Jak długo można być w żałobie po ukochanej babci? A można, i te dziewczyny pokazują, że nie ma w tym nic dziwnego.

Dlatego tak polubiłam Annę Calvi, dlatego wciąż kocham się w głosie Chan Marshall (czyli Cat Power) i Annie Clark, i dlatego tak cenię Beth Orton i Sharon Van Etten. I dlatego teraz cieszę się na Cate Le Bon. Pochodząca z Cardiff eteryczna blondynka o głosie odległym o galaktyki od pięciu oktaw megagwiazd popu, nagrała właśnie płytę, zatytułowaną „Mug Museum”, którą opłakuje zmarłą babcię – szczególną dla niej, wspaniałą kobietę.

Cate uwielbia klimaty psych-folkowe i rożne hipnotyczne muzyczne aury. Tutaj po prostu pokazuje, że żal po śmierci bliskich nie musi brzmieć jak chóry żałobne, tylko jak zwykła piosenka z kilkoma samotnymi akordami gitary. Delikatna nitka melodii nie snuje sie w żadnym szczególnym kierunku czy celu, a głos Cate nie sprawia wcale wrażenia, jakby przybliżał sie do jakiegoś niebiańskiego ideału. Jest tu bardzo zwyczajnie. W sennym, siąpiącym klimacie pozornie nie dzieje się nic – tak jak nic sie nie dzieje na płytach klasyków naiwności, takich jak Stereolab. Ale ten sentymentalizm ery retro wybrzmiewa dziwnym, niedokończonym smutkiem. Tak, jakby Cate chciała, żebyśmy to jednak my zdecydowali za nią, czy jej żałoba skończy się zaszyciem się na powrót w przeszłości, czy dobrym, pogodnym jutrzejszym dniem. Zanurzcie się w „Mug Museum” po uszy – muzyka Cate ukoi i utuli do snu.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Sentymentalne dziewczyny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s